people

Majówka - święta...wspomnienia z przeszłości

Taak... dzisiaj posłuchałem sobie troszkę moich rodziców, którzy mogli wreszcie odpocząć od codziennych obowiązków, pracy i całego tego zgiełku. Rozmawiali jak to było kiedyś, jak było w PRL'u bo o tym raczej mowa. Słuchałem co według nich było dobre a co złe w minionych czasach. Śmiałem się słysząc, gdy tata opowiadał że gdy był mały to nie dość, że w sklepach nie było np. butów - to jak już były to były takie same tzn. kolor, fason. Nie rzadko też było tak, że nawet i rozmiar był jeden i ten sam =] No ale coż...takie czasy.... ciekawostką było też to co mówiła mama na temat czekolady :D Otóż czekolady jako takiej nie było bo jak już pisałem pułki świeciły pustkami, a jak już się trafiła to była dosyć droga. Jednak w zamian był wyrób "czekolado- pochodny" :D cokolwiek ma to oznaczać. Podobno wyglądało jak czekolada, pachniało jak czekolada, ale smak raczej odbiegał od smaku czekolady :P
Heh... fajnie jest tak czasami posłuchać co mówią staruszkowie :P Szkoda, że nie poznałem tamtych czasów, nie za dużo pamiętam z końcowego okresu PRL - no bo co może pamiętać dwu letnie dziecko - tyle lat miałem w 1989 roku.
Czytając dziś wpis na blogu jednego z dziennikarzy TVN który opisywał swoje wspomnienia z Atari, stwierdziłem, że też muszę coś naskrobać na ten temat. Temat, który dla wielu z nas jest z pewnością bliski, bo wielu z nas z łezką w oku wspomina czasy czy to Commodore64 czy też wymienionego już Atari lub może nawet ZXSpectrum.
Osobiście zaczynałem od czarnego pudełka podłączanego do TV, z predefiniowanymi grami, przełączanymi jakby gałką (w górę i w dół ) - jednak nie bardzo pamiętam jak to się nazywało :P
Potem w wieku jakiś 5-6lat dostałem coś co na dobre zmieniło moje życie :P i zainteresowania - Sega Master System - ahh.... co to były za czasy :D 4 gry na czterech "dyskietkach" a może kartridżach - jak zwał tak zwał, ale nie przespane noce były :P
Potem zamieniłem się z kolegą na Commodore64 ! ajjj.... ten skubany magnetofon, to ustawianie głowicy, żeby i tak po 30 minutach zobaczyć "LOAD ERROR" :D Ta chęć wyrzucenia wszystkiego przez okno :D Zaraz - czyżby to początek tego co bym chciał zrobić z obecnym kompem ? :D
No ale kontynując moje wywody, wtedy to zacząłem się interesować tym "HOW IT'S MADE", pierwsze podchody do BASIC'a.
Następnie, w sklepie w wdzięcznej nazwie "BURSZTYNEK" którego już niestety nie ma ponieważ wprowadził się na jego miejsce Lider Price a teraz po przejęciu Tesco - kupiłem PEGASUSA =] Tej "konsoli" opisywać już chyba nie musze :P No i znowu, nie przespane noce, kupowanie dyskietego u chińczyków na rynku...ahh.... fajnie było - tak beztrosko.
Potem już w wieku chyba 15 czy 16 lat dostałem pierwszy komputer. Duron 900 / 128Mb Ram / 32MB grafiki GF 2 MX 200 :P która do dziś leży w szafie. Pierwsze uruchomienie -> notatnik-> HTML :D który poznałem troszkę wcześniej dzięki kumplowi. Kinioll bo taka jego ksywa przybiegł pewnego dnia do mnie z karteczką na której był szkielet strony - i tak się zaczęło przesiadywanie w kawiarenkach, pisanie kodu na kartkach, ot tak na "sucho".
Potem pascal, javascript, php, flash -> actionscript, delphi, a teraz C/C++.
A zaczęło się od Commodore64 i BASIC'a :D kto by pomyślał....
Teraz siedzę na Celeronie 2,66Mhz / 768Mb RAM / 128Mb grafiki i piszę tą nudną historię mojego życia. Dla czytającego z pewnością nudna, i troche przydługa, ale dla mnie to wspomnienia które pozostaną ze mną do końca życia. To, co w moim dzieciństwie było najlepsze, to co najwyraźniej zapisało się w pamięci.... miło będzie kiedyś usiąść, otworzyć swojego bloga, i przeczytać ten troche przydługawy tekst.... aż znowu zakręci się łezka w oku...bo to co było już nie wróci...